środa, 19 czerwca 2013

Mężczyzna w brązowym garniturze – Agatha Christie


Tytuł: Mężczyzna w brązowym garniturze
Autor: Agatha Christie
ISBN: 978-83-245-9297-5
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Ilość stron: 280




Jakże przyjemnie jest zatopić się  w kolejnej powieści Agathy Christie, która od lat zaspokaja moje potrzeby przeczytania tradycyjnie skonstruowanej, a przede wszystkim dobrej książki.

Mężczyzna w brązowym garniturze, to historia, w której nie pojawia się ani Poirot, ani Marple. Dochodzenie prowadzone jest przez amatorkę –Annę, która od zawsze marzyła o prawdziwej przygodzie. Za wszelką cenę starała się wyjść jej naprzeciw, aż pewnego dnia została świadkiem śmierci mężczyzny. Śmierci, będącej wynikiem wypadku, a mimo to w jakiś sposób niepokojącej. Do poszkodowanego podbiega mężczyzna, podający się za lekarza, który to podczas „badania” zmarłego, gubi pewien świstek z zapisanym ciągiem cyfr. Anna wiedziona instynktem, postawia za ostatnie pieniądze wyruszyć w rejs do Afryki, gdzie zamierza przeprowadzić własne śledztwo, usprawiedliwiając się dziennikarską pasją.
Na statku spotyka wielu fascynujących, ale też ekscentrycznych pasażerów: panią Blair, sir Eustachego, Pagetta, Race’a, Rayburna, i in. Wśród nich prawdopodobnie znajduje się morderca, jednak znalezienie go będzie o tyle trudne, że każdy z nich podaje się za zupełnie inną osobę. Przy okazji Anna dowiaduje się, że przygoda, w którą się wplątała, zaczęła się o wiele wcześniej niż na stacji, na której doszło do wypadku, a u jej źródła leżą diamenty…

Mogę zdradzić, że od diamentów i śmierci, Anna przejdzie do prawdziwej miłości, narodzonej w samym sercu Afryki.
Po raz kolejny Christie nie zawodzi. Co prawda nie jest to kryminał, lecz raczej powieść przygodowa, z wątkiem sensacyjnym, a także miłosnym w tle, ale w takim gatunku autorka również poradziła sobie fenomenalnie. Przygoda wciągnęła mnie na tyle, że od powieści nie mogłam się oderwać, a śledzenie losów tej niezależnej kobiety stało się idealnym pomysłem na popołudnie. Żar lejący się z nieba, pozwolił mi jeszcze intensywniej wyobrazić sobie warunki afrykańskie.:)
Polecam!

Recenzja bierze udział w konkursie Syndykatu Zbrodni w Bibliotece: