Pamiętacie swoje ulubione bajki
Disneya z dzieciństwa?
Pamiętacie to budzące się poczucie bezpieczeństwa i zaufania „i żyli długo i szczęśliwie?”.
Pamiętacie to budzące się poczucie bezpieczeństwa i zaufania „i żyli długo i szczęśliwie?”.
A co jeśli wcale tak nie było? Co jeśli nie wszystkim pisane było szczęście, lecz raczej wieczna banicja w miejsce pozbawione dóbr, rządzone jedynie odpadami, resztkami tego, czego szczęśliwi nie byli w stanie przejeść?
Odpowiedzcie sobie szczerze: ile
razy zdarzało Wam się myśleć o Diabolinie po happy endzie Śpiącej Królewny (pomijam okolice premiery niedawnej Czarownicy)? Ile razy Wasze myśli
zabłądziły w kierunku Złej Macochy z
Kopciuszka? Jak często rozważaliście nad dalszymi losami Cruelli de Mon ze
101 dalmatyńczyków? No właśnie. Pewnie nigdy. Wszak „wszyscy żyli
długo i szczęśliwie, prawda”?
Otóż nie. W czasach po
wszystkich szczęśliwych zakończeniach ze Zjednoczonych Stanów Auradonu
wypędzono wszystkich złoczyńców. Zesłano ich na Wyspę Potępionych, by tam w
samotności i biedzie, pozbawieni magii, rozważali nad swoimi postępkami i na
zawsze przestali zagrażać wiecznej szczęśliwości, uwięzieni pod kloszem. Gdy
oni cierpieli niedostatek, reszta, pod rządami króla Bestii żyła w prawdziwym
błogostanie.
Kilkanaście lat później coś się
jednak zmienia – dzieci złoczyńców, postanawiają odnaleźć okruchy magii i
przebić klosz. Szukają czegoś więcej, niż to co im znane, stawiają pytania o
to, dlaczego zostali pozbawieni szczęścia, burzą się przeciwko swojej
rzeczywistości i pragną go zmienić. Ku przestrachowi ich wiecznie
niezadowolonych z pociech rodziców, w bohaterach lęgną się okruchy
dobra, które aż proszą się, by wykiełkować.
Gdy Diabolina żąda od swej córki
dowodu zasługi na bycie jej potomkinią, mającego polegać na odnalezieniu jej
berła, Mal brata się z innymi dziećmi przebywającymi na wyspie i
dostrzega, że samotność i występek wcale nie dają tyle radości, co zwyczajne
bycie razem, bez względu na dokonania czy ich brak.
Opowieść ta to swoisty prolog do
serialu Następcy, który – o tak! –
obejrzę z prawdziwą przyjemnością (od 18. września na Disney Channel). Cenię sobie nieoczywiste spojrzenia na
to, co znane, a historia disneyowskich złoczyńców i ich dzieci jest właśnie
takim wejrzeniem. Polecam Wam serdecznie ten powrót do dzieciństwa i zerknięcie
z nową wrażliwością na tych, których jako dzieci osądziliśmy jednoznacznie
i bez zastanowienia, szufladkując jako złych i niezasługujących na dobro i
łaskawość.
blog o książkach, Cruella de Mon, Diabolina, Disney, dobro, Kopciuszek, Królewna Śnieżka, książka, Nastepcy, opinia, Piękna i Bestia, recenzja, Śpiąca Królewna, Wyspa potępionych, Zła Macocha, zło